Wiele osób słysząc o katedrze w Barcelonie myśli o Sagradzie Familii. To ta budowla jest swoistym symbolem Barcelony. Świątynią o oficjalnym statusie katedry jest jednak Katedra św. Eulalii – patronki miasta. Nieco ukryta i niepozorna, zachwyca swoim wnętrzem. Położona w sercu Dzielnicy Gotyckiej i w bliskim sąsiedztwie głównej turystycznej alei miejskiej Las Ramblas, co roku jest odwiedzana przez ponad 3 miliony gości.
Patronka Barcelony – św. Eulalia
Katedra została wzniesiona ku czci św. Eulalii. Była ona 13-letnią męczennicą, która jak głosi tradycja zginęła w czasie ostatnich okrutnych prześladowań chrześcijan za panowania cesarzów Dioklecjana i Maksymiliana w IV wieku p.n.e. Eulalia, zanim zginęła była torturowana, znieważana, a ostatecznie odarta z szat. Zgodnie z wierzeniami, w czasie gdy oprowadzono ją nagą po ulicach miasta zaczął padać śnieg tak gęsty, że w jednej chwili okrył jej ciało grubą białą szatą. Eulalia jest patronką Barcelony. Katedra stoi na gruzach antycznej świątyni, wzniesionej w IV przez chrześcijan i potem rozbudowanej. Następnie za panowania Maurów bazylika została zamieniona na meczet. Kolejno w połowie XI wieku na tym miejscu wzniesiono romańską katedrę. Budowlę w obecnym kształcie zaczęto wznosić w 1298 roku. Ostatecznie ukończono ją w XX wieku.

Wejście do Katedry
Przed wejściem
Stojąc przed wejściem do Katedry bez szczególnego zachwytu pomyślałam sobie, że to kolejny kościół do odwiedzenia. Pewnie nie różni się od poprzednich niczym szczególnym. Zastanawiałam się czy nie lepiej wykorzystać ten czas zajadając pyszne tapas. Mimo pierwotnego zniechęcenia okazało się, że to wyjątkowa świątynia. Szczerze mówiąc, jest jedną z najpiękniejszych jakie odwiedziłam. Katedra z zewnątrz wygląda niepozornie, jednak od chwili przekroczenia jej progu naszym oczom pojawia się imponujące, ogromne i pogrążone w półmroku wnętrze. W ciszy i zachwycie przechodziłam przez całą świątynię, napawając się tym niesamowitym widokiem. Zdjęcia chyba nie są w stanie oddać tego piękna.

Na co zwrócić uwagę będąc w środku?
W katedrze znajduje się 29 bocznych kaplic, w których stoją bogato zdobione ołtarze i grobowce. Są tam także przedmioty będące świadkami hiszpańskiej historii. W jednej z kaplic znajduje się krzyż pochodzący ze statku, który brał udział w bitwie pod Lepanto w 1571 r. – jednej z najkrwawszych morskich bitew w dziejach. Bitwa ta, która miała zadecydować o losach ówczesnego świata, zakończyła się zwycięstwem chrześcijan z Ligi Świętej nad Imperium Osmańskim. W innej kaplicy znajduje się chrzcielnica, w której ochrzczono kilku Indian przywiezionych przez Kolumba z pierwszej wyprawy za Atlantyk. Szczególne miejsce wśród kaplic zajmuje ta poświęcona Czarnej Madonnie z Montserrat – patronce Katalonii. Na krużgankach świątyni znajduje się dziedziniec z palmami oraz sadzawką. Po jego terenie spaceruje 13 białych gęsi, symbolizujących wiek w jakim męczeńską śmiercią zginęła Św. Eulalia.

Na dachu katedry
Będąc w Katedrze koniecznie trzeba wejść na jej dach. Można z niego oglądać panoramę nie tylko okolicznej Barri Gòtic, ale i całej Barcelony. Będąc na dachu Katedry wpadła mi w oko złamana na pół figurka tancerki flamenco w kolorowej sukni. Leżała samotnie na murze okalającym taras. Mimo iż była to tylko figurka, to wraz z zanoszącym się deszczem niebem i dachami Dzielnicy Gotyckiej tworzyła ona refleksyjny i klimatyczny obraz.

Na dachu Katedry
Wstęp do Katedry i na taras widokowy na dachu kosztuje 7 euro. Bilety można nabyć na miejscu lub zamówić przez internet. Do tego kościoła naprawdę warto zaglądnąć. Na zakończenie wspomnieć należy, że świątynia ta – wbrew pozorom – nie jest miejscem akcji powieści Ildefonsa Falconesa „Katedra w Barcelonie”. Autor opowiada w niej o budowie innej ważnej świątyni miasta – Santa María del Mar.

2 komentarze
Bardzo ciekawy artykuł, dla mnie szczególnie, ponieważ wszyscy jadąc do Barcelony skupiają się głównie na Sagrada Familia a innym zabytkom poświęca się dużo mniej uwagi. A szkoda. Bardzo fajnie że właśnie ten zabytek ma moim zdaniem – oczywiście – Duszę !!!! Bardzo ładne zdjęcia.
Dziękuję 🙂