Zalipie to najbardziej znana malowana wieś w Polsce. Jej osobliwością jest pielęgnowany z pokolenia na pokolenie zwyczaj malowania domostw w oryginalne motywy roślinne. Zalipiańskie kwiaty zdobiły nawet wnętrza warszawskich hoteli!

Wycieczka po Zalipiu
Do Zalipia przyjechałam na początku długiego weekendu sierpniowego. Po zaparkowaniu auta w okolicach skansenu, weszłyśmy na terem Zagrody Felicji Curyłowej. Kupując bilety okazało się, że za ok. 15 minut tj. o godzinie 11 rozpoczynało się 3-godzinne bezpłatne zwiedzanie miejscowości. Prowadziła je pani przewodnik, której rodzina od pokoleń dekoruje swoje domostwo lokalnymi kwiatowymi wzorami. Wycieczka była ciekawym sposobem na poznanie stylu i techniki malarskiej oraz historii Zalipia. Zwiedzanie z przewodnikiem miało ponadto tę zaletę, że można było swobodnie wejść na teren domostw, które normalnie można podziwiać jedynie przez płot.


Historia zalipiańskich malowideł
Roślinne malowidła, z których słynie Zalipie, wzięły swój początek w jasnych „packach”. Gospodynie malowały je w zadymionych izbach w celu ich rozjaśnienia. Gdy znikały dymne wnętrza, „packi” rozwijały się w dwukolorowe kwiaty. Z czasem kolory i wzory stawały się coraz wspanialsze. Zalipie dla świata odkrył Władysław Hickl, miłośnika i znawcę kultury ludowej. Zalipiańskie wzory stały się tak popularne, że dzieła malarek eksponowano na wystawach w kraju i za granicą. Artystki zdobiły swoimi pracami m.in. elementy wnętrza hotelu Marriott w Warszawie czy salę dziecięcą statku „Batory”.


Technika i styl malarek
Każda z miejscowych artystek wypracowała własny styl i na swój sposób interpretowała przyrodę. Dzięki takiemu podejściu, każdy z malunków ma swój wyjątkowy charakter. Przyozdabianiem chat, studni, ścian, okien czy pieców zajmowały się głównie dziewczęta i młode mężatki. Do malowania kwiatów używały farb w proszku zmieszanych z mlekiem. Za pędzle służyły im namoczone i postrzępione na końcu brzozowe patyki. Dzieła malarek są bardzo nietrwałe, a wystawione na ekspozycję wiatru, słońca i deszczu potrzebują ciągłego odnawiania lub malowania na nowo. Tradycje malowania domostw są przekazywane z pokolenia na pokolenie, z tą różnicą, że obecnie malarki używają bardziej nowoczesnych farb i pędzli zamiast brzozowych patyków.

Zagroda Felicji Curyłowej
Artystką najbardziej zaangażowaną w rozkwit kultury regionu była Felicja Curyłowa. Przez wiele lat była ona „szefową” malarek, pośredniczką pomiędzy nimi a władzami oraz wojowniczką o lepszy los dla Zalipia. Dzięki jej upartym zabiegom Zalipie jako jedna z pierwszych miejscowości w regionie zyskała np. elektryczność. Dziś jej zagroda pełni funkcję muzeum. Na terenie zagrody rozlokowane są 3 chaty, pięknie zdobione nie tylko od zewnątrz, lecz także od środka. Dodatkowo w drewnianej stodole wyświetlany jest również film opisujący tradycje i historię Zalipia.


Dom Malarek
Również dzięki staraniom Felicji Curyłowej w 1977 r. oddano do użytku Dom Malarek. To miejsce, w którym malarki miały się spotykać, dzielić doświadczeniami, i które byłoby dowodem na to, że ich praca twórcza jest ważna. Pełni ono także ważną funkcję edukacyjną. Organizuje się tutaj m.in. warsztaty popularyzujące historię regionu oraz prace lokalnych artystek.


Moje wrażenia
Z uwagi na piękną kolorową ludową sztukę, Zalipie cieszy się zainteresowaniem gości z zagranicy (np. w czasie zwiedzania naszą grupę minęła para Włochów na motorze). Zalipie ma swój urok, choć ja sama czuję pewnie niedosyt. Trochę inaczej wyobrażałam sobie tę miejscowość. W Zagrodzie Felicji Curyłowej znajdziemy 3 pięknie utrzymane i malowane chaty – jest to zdecydowanie największa miejscowa atrakcja. Pozostałe dekorowane domostwa znajdują się jednak w dość sporym rozproszeniu i nie jest ich zbyt wiele. Aby trafić do kolejnych malowanych domów samodzielnie, trzeba pokręcić się po miejscowości (pieszo lub autem) i ich poszukać. Nie są one szczególnie oznakowane czy eksponowane. Zachwyt budzą natomiast inwencja i kreatywność kobiet malujących piękne roślinne dekoracje, będące doskonałym sposobem na dodanie kolorytu i duszy do tego skromnego świata.
