Restauracja Baczewskich – eleganckie miejsce z klimatem. Na śniadania tutaj ludzie ustawiają się w kolejkach jeszcze przed otwarciem. Przedostatniego dnia naszego pobytu we Lwowie postanowiliśmy po raz kolejny spróbować szczęścia i dostać się na to sławne śniadanie.
Historia Baczewskich
Fabryka rodziny Baczewskich otwarta w roku 1782, była pierwszą na świecie, w której na masowa skalę produkowano wódkę. W 1810 r. wytwórnia została uhonorowana przez władze austriackie cenionym przez kupców i producentów Godłem Cesarskiego Orła. Upoważniało ono do umieszczenia na szyldzie i etykietach napisu „Cesarsko-Królewski Dostawca Dworu”. Alkohole Baczewskich są tak znane, że po dzień dzisiejszy w sklepie tuż obok restauracji można kupić pięknie zapakowane likiery i wódki o idealnej mocy. Dymitr Mendelejew obronił publicznie pracę doktorską, w której twierdził, że wódka najlepiej smakuje, gdy zawiera prawie 40% alkoholu.

Korytarz prowadzący do restauracji
Kto pierwszy ten lepszy
Zacznę od stwierdzenia, że dostanie się na śniadanie jest nie lada wyzwaniem. Zostałam wydelegowana jako pierwsza z naszej gromady by zająć miejsce w kolejce. Restauracja była otwierana o 8, śniadanie serwowane jest do 11 Już po godzinie 7 kolejka liczyła kilkadziesiąt osób, przy czym kolejne dochodzące wcale nie były przerażone widokiem i dołączały do ogonka. Po 30 minutach na miejsce dotarli też moi towarzysze. Pomimo początkowego całkiem sprawnego przesuwania się w sznureczku ludzi, ruch się zatrzymał i ostatecznie wspólnie staliśmy w kolejce … przez półtorej godziny. Po wejściu do restauracji i zajęciu miejsc dowiedzieliśmy się, że długość czekania wcale nie była przypadkowa, ale o tym później.

W oczekiwaniu na śniadanie – kolejka do wejścia

Udało się – wchodzimy!
Czekanie w kolejce było męczące. W połowie sierpnia już wcześnie rano robi się gorąco, nie ma gdzie usiąść (oprócz krawężnika), nie ma się o co oprzeć, a głód rośnie. Gdy w końcu byliśmy bliżej wejścia na salę i staliśmy już w korytarzu prowadzącym do recepcji, pan kelner wszystkim czekającym rozdawał pyszna lemoniadę. Była nadzieja, że jakoś dotrwamy do śniadania. Po dotarciu do kasy, dokonaliśmy płatności za posiłek w wysokości 110 UAH (ok 15 zł) za osobę. Nie była to dla nas wygórowana cena. Porównując jednak koszt śniadania z minimalnym wynagrodzeniem na Ukrainie, nie dziwiło nas że wśród klientów byli głownie obcokrajowcy.
Restauracja z klimatem
Pani kelnerka zaprowadziła nas długim korytarzem do środka.Moim oczom ukazała się elegancka szklana oranżeria wypełniona wieloma roślinami, zapachami i dźwiękiem fortepianu (muzyka była grana na żywo). I to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie – piękne, jasne, przestronne wnętrze, dużo zieleni, stylowe meble, obrazy na ścianach. Było klimatycznie!

Restauracja Baczewskich we Lwowie
Śniadanie na szczególnych zasadach
Stoliki są przydzielane z góry,w zależności od liczby gości. Usiedliśmy przy wybranym dla nas stoliku z nr 3. Na stoliku leżała instrukcja z zasadami podawania śniadań. Dzięki niej dowiedzieliśmy się, że 1,5 godziny czekania w kolejce to po prostu czas oficjalnie przeznaczony na zjedzenie śniadania przez gości, którzy weszli wcześniej. Początkowo wchodząc na salę wydaje się, że to będzie za mało by nacieszyć się samym miejscem i skorzystać z tych wszystkich atrakcji, ale jest to czas w zupełności wystarczający. Co ciekawe, że w zbiorze informacji wyraźnie wskazano, że goście z dziećmi do lat 3 są wpuszczani poza kolejnością. Jak będziecie mieć okazję „pożyczyć” jakiegoś malucha to proponuję skorzystać 😉

Na karcie znalazła się też informacja o napojach. W cenie śniadania jest jeden ciepły napój oraz kieliszek wódki lub szampana, za więcej musimy dopłacić. Nie wiem jaki będzie Wasz wybór, ale dla mnie było oczywiste że na przejedzenie, które z pewnością mnie czeka, najlepszy będzie kieliszek wódeczki. Niestety serwowana wódka to nie wódka Baczewskiego. Bez ograniczeń można za to pić kompot 🙂

Co można zjeść?
Samo śniadanie było dość bogate – było dużo półmisków, talerzy, koszyków i salaterek z jedzeniem. Na zamówienie można było dostać świeżo przygotowaną jajecznicę, omlet lub jajka sadzone. Pani kelnerka przyjmowała zamówienia i następnie donosiła je do stolika. Można było zamówić więcej niż jeden ciepły posiłek, bez ograniczeń. Na długich stołach, tuż za stanowiskami do przygotowania ciepłych dań, leżały warzywa, sałatki, sery i wędliny, pieczywo, jogurt i mleko oraz musli.

Restauracja Baczewskich we Lwowie
Naleśniki – najlepsze ze słodkości
Na osobnym stoliczku znajdowały się ciasta i ciasteczka. Mimo iż było ich sporo, to wszystkie podobne w smaku. Na kolejnym stole znajdowały się kolejno pokrojone w kawałki owoce oraz kubeczki z galaretką z owocami. Na prawo od głównego wejścia do sali umieszczono stanowisko ze słodkościami na ciepło. Można było tam dostać m.in. bliny, krokiety, a także naleśniki. Czekoladowe były przepyszne! Z cieniutkim ciastem, nie za słodkie, a bardzo czekoladowe. Te naleśniki były moim faworytem i smakowały mi najbardziej ze wszystkich serwowanych śniadaniu smakołyków.

Restauracja Baczewskich we Lwowie – ciasta i ciastka
Moje wrażenia
Każda opcja śniadaniowego szwedzkiego stołu jest mnie w stanie zadowolić. Uwielbiam jeść! Na śniadanie potrafię pochłonąć naprawdę dużo, a przy opcji bufetowej zawsze znajdę coś dla siebie. Śniadanie u Baczewskich było wyjątkowe z uwagi na klimat. Jedzenie było dobre, jednak wydaje mi się że na śniadaniu bardziej liczy się ilość niż jakość. Mnie najbardziej zauroczyło samo wnętrze. Cieszę się że na własnej skórze przekonałam się jak tu jest. Czy następnym razem spędziłabym tak dużo czasu czekając na śniadanie, które było po prostu smaczne? Chyba byłoby mi szkoda czasu, bo Lwów ma wiele do zaoferowania 🙂
