W Wenecji zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Kiedy wracam myślami do pobytu w tym mieście, pamiętam jak siedzę na schodach dworca kolejowego Santa Lucia, opalam się w porannych promieniach majowego słońca i chłonę widoki jak z pocztówki. Ruszając dalej z bagażami, czułam się jakbym przeniosła się do innego świata.
Jak dojechać z Bolonii do Wenecji?
Do Wenecji dotarliśmy po dwóch godzinach jazdy pociągiem z Bolonii. Rozkład jazdy pociągów można sprawdzić na stronie włoskich kolei. Bilety w cenie 10 euro kupiliśmy przez internet. Podróż była szybka i komfortowa. Gdy pociąg wjeżdżał na 4-kilometrowy most Ponte della Liberta, łączący Wenecję z lądem, wiedzieliśmy że niedługo dotrzemy na miejsce. Stosunkowo niewielki, zbudowany za czasów dyktatury Mussoliniego dworzec kolejowy Santa Lucia, mimo wczesnej pory tętnił życiem. Byliśmy jednymi z 82 tysięcy pasażerów, którzy codziennie korzystają z usług stacji.

Turystka, która przyjechała do Wenecji tym samym pociągiem co my
Pierwsze spotkanie z Wenecją
Widok, jakim Wenecja wita wychodzących z dworca gości, jest urzekający. Po lewej stronie lśnił w słońcu kamienny Ponte degli Scalzi (Most Bosych) – jeden z czterech mostów łączących brzegi Canal Grande. Naprzeciwko dworca na drugim brzegu kanału majestatycznie górował kościół San Simeone Piccolo. Na wodzie roiło się od gondoli, vaporetto (tramwaje wodne) i luksusowych taksówek wodnych, a w okolicach dworca od turystów z całego świata.

Miasto na wodzie
Nie bez przyczyny Wenecja jest jednym z miejsc, które trzeba zobaczyć przynajmniej raz w życiu. Położna na 118 wysepkach, z siecią 150 kanałów, których brzegi łączy około 400 mostów. Miasto przecina majestatyczny, 4-kilometrowy Canal Grande, który jest unikatem w skali światowej. Wyjątkowość miasta można poczuć już w chwili przybycia, opuszczając budynek ruchliwego dworca. Do Wenecji można dotrzeć również statkiem, od strony Zatoki Weneckiej. Kilka lat później miałam okazję w ten sposób przybyć do miasta. Wówczas mijając kolejne wysepki i mosty słuchałam historii Republiki Weneckiej, powoli przygotowując się na to co zobaczę po zacumowaniu statku. Podróż pociągiem jest jednak o tyle niesamowita, że wenecki świat w całej swojej okazałości ukazuje się nam bez żadnego ostrzeżenia, wystarczy tylko przejść przez drzwi dworca.

Wyjście z dworca Santa Lucia

Widok na miasto od strony Zatoki Weneckiej
W labiryncie uliczek
Byliśmy szczęśliwcami, że mogliśmy spędzić kilka nocy na samej wyspie. Noclegi w Wenecji są bardzo drogie, dlatego też większość ją odwiedzających decyduje się na nocleg w położonym na lądzie Mestre, połączonym w samą Wenecją mostem Ponte della Libertà. Znalezienie właściwego adresu w gąszczu krętych, ciasnych i zatłoczonych uliczek było nie lada wyczynem. W tłumie ludzi przelewających się przez wąskie uliczki nie było mowy o rozłożeniu mapy. Na szczęście GPS w telefonie okazał się niezawodnym przewodnikiem. Oddalając się od zaludnionego dworca, przechodząc coraz mniej zaludnionymi uliczkami, poczuliśmy prawdziwy klimat Wenecji. W gorącym powietrzu unosił się zapach wody z kanałów (specyficzny, ale jednak zapach) i wilgoci budynków. Na oknach rozmaitymi kolorami mieniły się kwiaty, a na najwyższych piętrach kamienic powiewały schnące na słońcu ubrania.

Pranie suszące się nad wąskimi uliczkami Wenecji

Kolorowe kamienice przy wąskiej uliczce – w Wenecji pełno tak urokliwych miejsc
U celu
Niektóre uliczki były zupełnie zaciemnione bowiem z uwagi na ich szerokość i wysokość otaczających budynków, nie dochodziło tam słońce. Dotarcie na miejsce było trochę męczące, szczególnie dla Michaela, który jednak świetnie poradził sobie z przenoszeniem naszej walizki przez niezliczoną ilość kamiennych mostków. Teraz pozostało nam tylko poczekać na panią, która miała przynieść klucze do naszego B&B, zostawić bagaż i ruszyć odkrywać Wenecję!
